poniedziałek, 30 grudnia 2013

~ Prolog ~


Mamy króciutki prolog, a raczej coś w rodzaju epilogu w postaci retrospekcji...
no nieważne, mam nadzieję, że zrozumiecie xd
Liczę, że się wam sposoba, pierwszy rozdział pojawi się jak najszybciej,o ile ktoś to w ogóle będzie czytał.
Całuję was, kocham i tak dalej ♥
Milego czytania. xx
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Chciałabym tylko wiedzieć jedno.

Dlaczego trafiło akurat na mnie?

Dlaczego to właśnie ja, do jasnej cholery, muszę mieć zawsze pecha? Kiedy wydaję mi się, że zaczyna się coś układać, to zanim się obejrzę, to TO COŚ się psuje.

Nie powinnam być taka ufna, naiwna. Chociaż tyle razy sobie to powtarzam, nigdy nie wychodzi. Co najgorsze, przez te chorobliwie natrętne cechy tracę najbliższych, osoby, które kocham i które, miałam taką nadzieję, w jakimś małym stopniu kochały mnie. Jednak zawiodłam się. Nie tyle na sobie, co dziwne, ale głównie na tych najbliższych, którzy okłamywali mnie przez cały ten czas.

Może za łatwo dałam się w to wrobić.

 Ale litości, skąd mogłam wiedzieć, że wpakuje się, a raczej zostanę wpakowana, w jakieś kryminalistyczne gówno. Nie o to w tym wszystkim chodziło, nie tak miało być.

Może wymagam zbyt wiele

No do jasnej cholery, co ja mogłam wymagać od ojca, który powinien otaczać mnie opieką i miłością, której nie dała mi matka, a dał mi coś kompletnie innego, gorszego, co rzuciło na moje, i nie tylko moje życie klątwę, z której na razie nie mam szansy się wymigać.



Moje życie było proste, normalne, można też powiedzieć, monotonne. Byłam ( bo nie można powiedzieć, że jestem nadal) zwyczajną nastolatką, mającą ,,problemy’’ jak każdy inny rówieśnik- złe oceny, kłótnie z rodzicami, przyjaciółmi, chłopakami bla-bla-bla. Aż do pewnego dnia, który nie zapowiadał się na specjalnie inny od pozostałych, wydarzyło się coś, co wstrząsnęło moim życiem i obróciło je o 360 stopni, chociaż tak naprawdę na początku się na to nie zapowiadało. Przynajmniej ja tak uważałam. Mimo wszystkiego, co wydarzyło się złego, niczego nie żałuję, a nawet z uśmiechem na ustach wspominam tamten pamiętny dzień…





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz